Matki wzloty i upadki.

Podsłuchane

 23.o6.2011
 Staś podekscytowany tym że rok szkolny się kończy, pyta tatę;
,, Tato, kiedy kończy się Twój rok pracowy? ;-)

18.03.2011 To Marysia jest święta?!  Dziś Marysia powiedziała,, isia" co odczytaliśmy jako ,,Marysia".I tak wszyscy się tym cieszyliśmy i powtarzaliśmy... Maciek,który po szkole dziś do nas zawitał ,powiedział z wielkim odkryciem i zapytaniem jednocześnie... -Marysia?.. to tak jak ta od Jezusa? -Maria, Maryja, ....hm -Chyba tak- mówi Staś. -To Marysia jest święta?! -hm chyba tak... I tak przy kaszy gryczanej,surówce i głębokich rozmowach teologicznych, wyświęcając po drodze Marysię zabrali się obaj  za kończenie obiadu.
02.03.2011 Dziś był u nas Stasia przyjaciel Maciuś. Był tor dla aut, kombajn i te sprawy, ale była też zabawa w myśliwego, który ,,niechcąco" zastrzelił zająca. Maciek powiedział że teraz Staś musi lecieć do Pana Boga po nową duszę dla zająca.Miał sobie wybrać czym leci( rakietą ,samolotem czy balonem) Staś wsiadł w rakietę i... Puka do Pana Boga - poprosze dla zająca nową duszę! Dostał. Przyszedł do leżącego zająca(Masiuś) i dał mu duszę i ... zając mógł znów skakać. Proste ( zupełnie jak we współczesnych grach zając miał kilka żyć)  

Noc ,już nie pamietam daty ,ale 3 rano była... Przytuptała do nas Marynia ,wdrapała się na łóżko , usiadła i powiedziała... O! Tato?! Myślałam, że rozerwie nas ze śmiechu. Czemu ona taka zdziwiona była, zastanawialiśmy się długo. Jak tata idzie do pracy i dzieci jeszcze śpią i wraca a one już śpią -to może być całkiem normalna reakcja...  


26.01.2011(środa) Jeśli tylko możemy to zasypiamy parami....i piętrowo.... Już tłumaczę .Staś przytula sie do tatusia na pietrze, a ja zasypiam z Marynią na dole piętrowego łóżka. Ostatnio ze względu na prace Piotra częściej Staś zasypia sam. Ostatnio leży smutny.Pytam co się dzieje .Staś mówi, że tęski za tatusiem. -Chciałbym- mówi,żeby tatuś ze mną zasnął. To taki dobry człowiek! :-))))
 
22.01.2011 Dziś mój syn Staś bawił się u nas w domu ze swoim przyjacielem z zerówki. Układali klocki, budowali zamek dla rycerzy i .... bawili się w tragedię smoleńską. Zadrżałam ,ale przysłuchiwałam się ... Zbudowali pas startowy na lotnisku, mieli samolot z prezydentem i oczywiście drzewo wielkie (klocek na klocku) No i odtworzyli całą sytuację z fotograficzną dokładnością. Nie odezwałam się. Pomyślałam tylko ,że to niedługo rok po tej tragedii, a dzieci w spontanicznej zabawie odtworzyły cały wypadek. Nie zdajemy sobie nawet sprawy jak dzieci przeżywają takie sytuacje. Często nam dorosłym wydaje się ,że dzieci nie uczestniczą w życiu dorosłych(przynajmnie tak byśmy chieli) Dlatego bardzo ważne abyśmy uważali o czym i w jaki sposób mówimy przy dzieciach. Ich układ emocjonalny funkcjonuje zupełnie inaczej, dokładniej szczegółowiej. Staś zakończył zabawę stwierdzeniem ,że całe szczęście, że prezydent wylądował w niebie... Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę i komentarz ;-)