Matki wzloty i upadki.

sobota, 31 maja 2014

sobota

Mężczyźni nasi pojechali do lasu ze Skautami.
Staś dziś wstępuje do Gromady Wilczków.
A my z Manią wybieramy sie na tańce o TU

źródło zdjęcia- net

poniedziałek, 26 maja 2014

Mama - tak! MAMĄ ZOSTAŁAM CUDEM

Uprzedzam. Zmęczona jestem. I nie wiem czy uda mi się napisać ten post do końca i napisać w nim, to co mam w sercu.
 Dziś pracowałam z ciągnącą nosem Manią, a po pracy postanowiłam schować na trzy spusty zimę i jej oznaki. Pralka dziś pracowała na akord.
Słońce przez okno właziło jak żar z ogniska .....
Po kwiaty czarnego bzu do lasu pojechaliśmy. Napadły nas komary i pokrzywy, nie po popas, ale po szyję...
Ogrom serdeczności od moich Dzieci i rozmowa z moją Mamą.
Gofry z bitą śmietaną i truskawkami......Piwonie piękne, różowe, imieninowe.....


No tak ale nie o tym chciałam.

O byciu mamą i o tym jaką siłę otrzymałam wraz z tym, że Mama zostałam.

Czekaliśmy na Stasia bardzo długo... Usłyszałam od lekarza: Pani Joasiu - spokojnie , może trzeba dać sobie spokój z tym dzieckiem.
Myślałam ,że umrę.
Mijał 7 rok naszego małżenstwa. Mnie wydawało się, że w ciąży jestem co miesiąc. Na testy ciążowe wydaliśmy tyle kasy ,że można byłoby za nią kupić, no może coś dużego....
Zostaliśmy chrzestnym sporej grupki dzieci. Stałam się ,,nadworną" nianią rodzących po kolei koleżanek . Kąpałam pierwszy raz kilkoro cudnych nowozawitałych maluszków do domu..... Pracowałam w przedszkolu i  to zawsze w grupie maluszków, takich pieknych, prawdziwych.....
A nasz dom był pusty......
Gdy usłyszałam ,że mam sobie dać spokój, prawie oszalalam.
Spakowałam się, wyłączyłam telefon i wyjechałam z Wrocławia.
Pojechałam do Przyjaciół -Kasi i Irka.\ Maż został w domu- pracował, a ja jako nauczyciel nie musiałam...
Zaszyłam się w pięknym miejscu i słyszałam tylko ptaki.
Płakałam, modliłam się.
Wstawałam o 4 nad ranem i szłam do ogrodu na hamak i czytałam, witałam zaczynający się dzień........
Maż odwiedzał mnie na wekeendy. Spokojnie. Rozmawialiśmy. Kochaliśmy się tak pięknie z ogromą wolnością i przyjeciem tego jak jest.
Cisza, spokój ,myśli......
Po miesiącu wróciłam do domu..... i zaczęłam przygotowywać się do pracy.....
Spóżniał mi się okres, a ja wtedy pomyślałam : o nie !!! NIe tym razem! Nie dam się znowu  zrobić w ,,kółeczko".
Testów w lodówce już nie było (mąż wyrzucił pod moją nieobecność) .
Ale ale ale..... okres się nie pojawiał.
W końcu ,pewnego pięknego poranka, w pierwszym tygodniu września usiedliśmy na wannie i wpatrywaliśmy się w małe coś, wołając każdą myślą, do tych dwóch kresek- chodźcie -czekamy!
I pojawiły się dwie kreski!
Mąż zapytał- dorysowałaś?(całkiem poważnie)
Ja na to, że przecież nie ruszyłam się ani na krok z tej ciasnej i wąskiej łazienki...

No i zaczęła się walka !
Ogromny krwiak w macicy- Może wchłonąć zarodek - usłyszałam w 7 tygodniu ciąży , leżąc na patologii, proszę leżeć.....
Modliłam się chyba 24/24.
Przyszedł do mnie w końcu ogromny pokój .
Moje dziecko jest CUDEM!
Jeśli CUD się pojawia to nie po to aby za chwilę zniknąć.... Cud ma Trwać !

I trwa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

O tym jak przebiegała ciąża i czego doświadczaliśmy.
Napiszę.
Obiecuję.
Ale jeszcze nie wiem kiedy.
Pewne wspomnienia jeszcze bolą.
Ale co raz mniej.
Napiszę

niedziela, 25 maja 2014

9,10 ŚWIERSZCZYK

Kochani zapraszam po kolejne numery ŚWIERSZCZYKA.
Przepraszam za małe opóźnienie ale dzieje się ostatnio wiele w naszej rodzinie i  uwaga moja skierowana jest na wiele bardzo ważnych spraw.



Zasady:
  • W komentarzu zgłość chęć uczestniczenia w zabawie
  • Umieść banerek u siebie na blogu
  • Dołącz do grona Obserwatorów
  •  Losowanie 31.05.2014
Powodzenia!




sobota, 24 maja 2014

Na lody do ROMY

Sezon rozpoczęty.
Na lody my zawsze do ROMY na ul. Rydgiera we Wrocławiu.

Te lody wyrabiają na miejscu .
Są pyszne- cytrynowe,truskawkowe , marchewkowe , nawet buraczane - nie zawsze ale można trafić.

Jeśli lubicie pyszne lody to wpadnijcie do ROMY.





A z Romy blisko już na Wyspę Słodową , na spacer ....

Zdjęcie z tamtego roku. W tym roku jakoś tak zawsze zajęci jesteśmy palaszowaniem tych lodów ,że zdjęć nie robimy ;-)


wtorek, 6 maja 2014

nasz dom

Nasz dom będzie pachnieć bzem i fiołkami i piwonią rozkwitniętą na moje imieniny.
Na stole będą stać tulipany i te wielkie stokroty, które uwielbiam.....
Pachnieć będzie drożdżowe z kruszonką . Domowy pasztet będzie czekał na swoją kromkę pysznego razowego chleba
iiiiii okna na oścież otwarte będą i fruwające firanki muślinowe . W kuchni szydełkowe zazdroski i wielka lampa u sufitu
Kredens biały z talerzami równiutko ustawionymi i cukiernica stara i zdjęcie babci i dziadka i obraz stary na ścianie. W spiżarni zapasów na zime że hej! Słoiki różne, różniaste z dynią , truskawkami i dżemem z czarnej porzeczki i śliwkowa nutella i przecier pomidorowy , no przecież!
 Sofa i pled wydziergany stać będzie w salonie I kominek gadający ogniem . W sypialni wielkie łóżko z kapą w babcine kwadraty biało- kolorowo
A w łazience okna na gwiazdy i wielka wanna
Śniadania na tarasie i upojne wieczory w sypialni na balkonie.
I cisza i spokój i śpiew ptaków nad ranem i świerszcze w trawie gdy zachodzi słońce
Książki czytane nad ranem i romanse pisane wieczorem.
Bosa stopa na trawie skąpanej w porannej rosie..... i po grzyby na podwórko na obiad wychodzić będę
I pić kawę z Sąsiadką i na spacer do lasu....
I czekanie na dzieci i czasu wiele na pogaduchy z mężem.
I nalewki domowe, wino też a jakże i ciepła herbata dla każdego kto tylko zechce ją z nami wypić.
Goście nawet Ci z zagranicy i namioty i spanie na podłodze , ognisko i śpiewy do rana
Tak chcę! Tak będzie !
AMEN!!!!


                                                           Źródło zdjęcia TU