Matki wzloty i upadki.

wtorek, 17 czerwca 2014

O sypaniu kwiatków i chabrowym poletku

U nas latem , w mieszkaniu najlepiej nie siedzieć. Grozi to grillem niekontrolowanym.
Wszystkie okna na zachód i ostatnie piętro starej kamienicy....
Dlatego obraliśmy plan , żeby upały i mniejsze upalniątka spędzać poza domem.

Wczoraj pojechaliśmy do moich rodziców.
Z zamysłem zerwania kwiatków na Boże Ciało.
Dzieci jednak nie miały ochoty pójć w pole więc poszłam sama.

Aparatu ani telefonu nie wzięłam .
Na pewno tam wrócę. Na to pole.
Tylu chabrów jeszcze nie widziałam.
Poczułam się jak w niebie.
Ostatnie tygodnie nie należą to spokojnych - a tu takie ukojenie.....
Stałam w tym polu i rwałam te chabry to sypania ich na procesji i przypominałam sobie moje dzieciństwo...

Gdyby ktoś zapytał mnie jaki jest Twoj ulubiony zapach z dzieciństwa bez zastanowienia powiedziałabym ,że zapach wymieszanych płatów różnych kwiatków, takich na Boże Ciało.
Tak pamietam dzieciństwo - zapach kwiatków do sypania.




Od razu przypomina mi się moja Przyjaciółka Ola i Babcia , która pozwalał obskubywać swoje wielkie łubiny.
Wczoraj też mi pozwoliła obrywać płatki róż ...


Wracałam z tymi chabrami jak z sanatorium. Uśmiechnięta , gdzieś jedną nogą w latach 80- tych.

Chabry zostały oczywiście zaraz wykorzystane...


Szczęśliwa, brudna, prawie szczerbata Mania





A tu nasze chabry w literkach


Więcej literek TU





A Wy też w dzieciństwie sypałyście kwiatki....?



13 komentarzy:

  1. My poletko chabrowe codziennie na spacerze mijamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Wam dobrze. Ja się cieszę że znalazłam swoje- przynajmniej wiem gdzie mogę się wybrać

      Usuń
  2. Piękne :) faktycznie musiało być kojące doznanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też sypałam :) I w tym roku na sypanie szykują się moje dziewczyny, nie wiem tylko jak będzie z kwiatkami więc nakręcam je na niesienie szarf i poduszek ;)

    A wiesz, że i ja wczoraj poczułam zapach z Bożego Ciała - tak w środku miasta, zupełnie w oderwaniu od kwiatów czy nawet trawnika. Cudny zapach, kojarzący mi się jak i Tobie z dzieciństwem. Cudny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to podobnie jak Ojciec Pio ;-))))
      Ten zapach jest jedyny w swoim rodzaju!

      Usuń
    2. Takim towarzyszem bym nie pogardziła ;) choć prędzej spodziewałabym się Gianny Beretta Molla czy Zelii Martin bo te ostatnio częściej "zamęczam" ;)

      Usuń
  4. Piękne są chabrowe kolorki....wraz z makami tworzą piękny duet:) Spacerek w takim polu, bez telefonu, bez konieczności pośpiechu...to jest to, co lubię:)) Fantastyczne chabry zagościły u Ciebie!:) ..a wiesz że można je ususzyć (płatki kwiatków) i zużyć jako herbatkę bądź kosmetycznie?
    Zapraszam do siebie na makowe doenergetyzowanie:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana wpadne na makowe.. Dobrze że piszesz o tej herbatce, bo własnie jako kwiatożerca zastanawiałam sie czy chabry mozna zjeść.
    To koniecznie muszę zerwać więcej.
    Dzieki!

    OdpowiedzUsuń
  6. To ciekawe, że choć zapachu nie da się nigdzie zapisać, tak łatwo do niego wrócić pamięcią. A chabry też lubię, mamy na budowie makowo-chabrową górkę, tam najczęściej można spotkać moją Anielkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne chabry, dawno już nie widziałam niebieskiego poletka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja właśnie namawiam męża by zabrał nas na makowe pole, które mija w drodze do pracy i nam o nim już dwa razy opowiadał. .. uwielbiam... tak jak morze rzepaku ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja z dzieciństwa pamiętam jak suszylam chabry i sprzedawałam do sklepu zielarskiego ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz ;-)