Matki wzloty i upadki.

środa, 26 lutego 2014

Edukacja Domowa. Kropka nad ,,i" potrzebna mi....

Mam dość takich widoków.
Nerwów, siedzenia do późna, fochów nauczycieli.
Dość !!!!!!
Moje dzieci mają swoje tempo pracy, swoje zainteresowania.
Mają się cieszyć , czerpać radość z nauki a nie denerwować się i stresować.... i nie wysypiać !



To że mogę liczyć na pomoc Blogujących Mam i NieMam to już wiem.
To że można z osobami nieznającymi się zrobić coś niesamowitego też już wiem.


Edukacja Domowa- ma stać sie sposobem na nasze życie od września 2014.
Dużo czytam ,dużo myślę, o światło Ducha Św proszę....... ,umówiona jestem w poradni....... no i ...już prawie decyzję podjęliśmy......
Potrzebuję porady od Rodziców, którzy  uczą dzieci w domu . Napiszcie jak sobie radzicie , jak wygląda Wasz dzień, jak Wasze dzieci się mają....
Proszę piszcie Kochani plusy i minusy - bardzo mi tego potrzeba.

Bardzo dziekuję za każde Wasze słowo!

52 komentarze:

  1. Ja też chętnie poczytam o nauczaniu w domu :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat rzeka. :-) Przeszedł mi ten pomysł przez głowę, ale nie mam takich możliwości (i to piszę ja, nauczyciel z polskiej szkoły!). Nie wiem, czy znasz amerykańskiego bloga Bluerbird, ale autorka szkoli w domu czwórkę swoich dzieci. Bardzo to dla mnie fascynujące i wiem, że nie ma co porównywać dwóch światów - naszego i zza oceanu, ale zawsze coś: http://bleubirdvintage.typepad.com/blog/homeschool/page/3/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podchodzę z dużą pokorą mimo ze po przedszkolnej i wczesnoszkolnej jestem. Dziękuję za link.

      Usuń
  3. Też się nad tym zastanawiamy od grudnia 2012 roku, kiedy Z przestała chodzić do przedszkola.
    Napiszę o tym niebawem u nas.

    OdpowiedzUsuń
  4. co jakiś czas ED przychodzi mi do głowy ale u nas chłopaki dopiero są w reception class i jest wszystko super (póki co)jak przestanie być to ED.
    Ps w której klasie masz dzieci?nie wiem czemu myślałam zawsze, że oni jeszcze nie są w wieku szkolnym:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem przerażona, bo w marcu muszę wybrać czy mój synek pójdzie do 1 klasy czy jeszcze do zerówki (oddziału przedszkolnego w szkole) i właśnie tego się obawiam. Też pewnie dużo zależy od nauczyciela - bo są nauczyciele nawet w polskich szkołach, którzy zaczynają stosować alternatywne metody nauki. Tylko pewnie problem w tym, żeby na takiego nauczyciela trafić, a do tego pewnie jest ich niewielu.
    Ja bałabym się podjąć ED, ale zastanawiam się nad szkołą Montessori dla synka albo Waldorfska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się wtrącę... :) w wyborze szkoły nie porównuj tych dwóch metodyk, bo są w dużej mierze sprzeczne ;) są niesamowitymi alternatywami do szkół państwowych... Przemyślenia poprzyj obserwacjami swojego dziecka... Od trzech lat jestem zapaloną montessorianką, z tendencją wygasania zapału, bo mój starszak, po beznadziejnym pobycie w przedszkolu państwowym, wylądował we "waldorfie" .... I chwała za to. Po tamtym przedszkolu był agresywny... Nie na darmo mówią tu o państwowych przedszkolach " przechowalnie".... Mój starszak nie jest dzieckiem montessoriańskim, taka natura.... To co jeszcze nam się z tej dziedziny uda zrobić to w zaciszu domowym... I jest fajnie ;) spotkałam się tylko na niektórych blogach ze stwierdzeniem, że waldorf i montessori to z zasady to samo... Ale tak nie jest.... To są ogromne różnice. Za waldorfem stoi jeszcze tworczość steinerowska. Opracował on nie tylko system edukacji, ale też kontrowersyjną filozofię życia. Nie znaczy to, że skoro wybierasz tą edukację, to zgadzasz się z całością twörczości Steinera. Tak samo pochodzą do tego szkoły. Powodzenia w wyborze!

      Usuń
    2. Ja niestety mam bardzo złe doświadczenia jeśli chodzi o szkołę Stasia. Żałuję, że wcześniej się nie zdecydowałam to ED ale pewnie wcześniej nie byłabym aż tak bardzo w sercu na to gotowa.
      Mania ma w przedszkolu rewelacyjną Panią, która patrzy na dziecko , na jego potrzeby , możliwości. Świetnie się dogadujemy.... Mania zostanie jeszcze na ten rok w przedszkolu() będzie chodziła z 2-3 dni w tygodniu) a potem z nami na ED
      Nie chciałabym naznaczać naszej ED jako montesoriańską czy waldorwską.... Będziemy czerpać z różnych źródeł ;-)

      Usuń
    3. tak, tak Waldorfska a Montessori to totalnie różne pedagogiki:)

      Usuń
    4. Każda alternatywna metoda nauki będzie lepsza dla mojego synka niż ta tradycyjna ;-) Nie zgłębiałam tych dwóch pedagogik, ale domyślam się że są to dwie różne metody :-) Mój synek chodził do przedszkola z elementami pedagogiki Montessori i było ok.

      Usuń
  6. Na moim blogu znajdziesz mnóstwo linków do blogów/artykułów o ED (etykieta "edukacja domowa").
    Najbardziej polecam wpisy (w takiej kolejności):
    http://bajdocja.blogspot.com/2012/05/o-edukacji-domowej-bez-lukru.html
    http://bajdocja.blogspot.com/2012/06/o-edukacji-domowej-z-motylami.html
    http://bajdocja.blogspot.com/2012/06/o-edukacji-domowej-bez-marcepanu.html
    http://bajdocja.blogspot.com/2013/01/nasza-ed-obiecane-kilka-sow.html

    Dziś (ED trzeci rok, 3 kalsa SP) - po swoich doświadczeniach, po spotkaniach, rozmowach z rodzinami ED mogłabym powiedzieć, że w każdej rodzinie i motywy mogą być inne i sposób realizowania edukacji w domu też są inne. Ja osobiście jestem zmęczona, ale zachwyca mnie rozwój córki. Córka zwykle się "ociąga", ale jak zacznie naukę, to nie może przestać, a poza tym: dużo czyta (bardzo dużo), kombinuje, wymyśla, tworzy. Sama! Jest jedynaczką, więc bardzo stawiamy na jej kontakty z dziećmi (poza domem, i w domu).
    To trudna decyzja całej rodziny, zwykle jeden z rodziców jest tym główno_edukującym i nie pracuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I komentarze tamże też czytaj ;-)

      Usuń
    2. Kochana Bubo u Ciebie to ja siedzę nagminnie i spędzam nocki w Bajdocji ;-)
      Boję się też takiego właśnie zmęczenia i odpowiedzialności ogromnej, dlatego równolegle rozmyślam nad sposobami zajęć dla mamy w celu nabrania sił i odwrócenia uwagi.... ;-)

      Usuń
    3. O właśnie. Żeby mama miała coś swojego (spoza z ED). I żeby czasem ją ktoś odciążył :-)

      Widzę poniżej, że K. z dodziecizpasją się odezwała. :-)
      Pogadaj jeszcze z Lasche :-)

      Usuń
    4. Z Lasche występowałam ostatnio u Jareckiej więc chwilę porozmawiałyśmy.
      A z tym zajęciami dla mamy to ja już z doświadczenia wiem, że zadowolonal żona to zadowolony mąż i zadowolona mama zadowolone dzieci ;-))))))

      Usuń
    5. Dokładnie miałam zaproponować że Lasche też z Wrocławia a doświadczenie już ma ...
      To ważna decyzja..... trzymam kciuki

      Usuń
  7. Osobiście nie wiem czy bym podołała uczyć dziecko w domu.

    OdpowiedzUsuń
  8. W DE jest ED nielegalna... Niestety... Nasz starszak pójdzie do "waldorfa". Państwowa szkoła nie wchodzi w rachubę... Zdąrzyliśmy się sparzyć na etapie przedszkola... Starczy nam... Trzymam kciuki za wytrwałość. Robicie dobry krok w kierunku edukacji waszych pociech :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa... ZdąRZyliśmy.... Ale wtopa... Jak nie zobaczę to nie zauważę... ;)

      Usuń
    2. To jest straszne w DE że ED jest nielegalna-czego Państwo się boi????
      U nas w szkole państwowej liczy się realizacji programu a nie możliwości dzieci......

      Usuń
    3. Prawdopodobnie państwo boi się ignorancji imigrantów.
      A w DE działa podziemie ED ;-)

      Usuń
  9. Asiu trzymam za Was kciuki, żeby wszystko się dobrze ułożyło a nauka była dla dzieci i dla Ciebie przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aeliotku Bardzo dziękuję. Bardzo bym chciała aby to doświadczenie dawało dużo satysfakcji i dobra i przyjemności

      Usuń
  10. A my już oficjalnie od września zaczynamy:)
    Ale my jesteśmy maluchy, bo dla nas obowiązek przedszkolno-szkolny dopiero się zaczyna, więc nie wiem jak to jest, gdy Jaś ma już kolegów, pewne zwyczaje szkolne i być może to być dla niego trudne. Nasz sąsiad, który rozpoczął ED w tym właśnie wieku, bardzo źle to zniósł, rozłąkę z kumplami, cały pierwszy rok mówił, że chce wrócić do szkoły, nie wrócił, a dziś (drugi rok ED) mama jego twierdzi, że wszystko jest ok...

    Chyba każda relacja jest inna. Do myślenia bardzo dała mi też bezpośrednia konfrontacja z PPP, gdy po badaniu, pani psycholog powiedziała, że CYTUJĘ: "pani syn ma problem z odpowiadaniem wg klucza"... ;) Dodam tylko, że rzeczony Syn to pięciolatek!

    Jeśli chodzi o stronę poznawczą zatem, nie mam wątpliwości, że lepiej dzieciom poza szkołą (zwłaszcza tą tradycyjną). Jeśli chodzi o maluchy, które nie zdobyły jeszcze szkolnych przyjaźni, a zdobędą je w ED na pewno! (w mit braku socjalizacji w ED też w ogóle nie wierzę, a bardziej obawiałabym się tej "szkolnej socjalizacji"), też raczej nie ma wątpliwości, że poza szkołą będzie im lepiej:) Natomiast obserwując naszego sąsiada i jego zmagania z tęsknotą za kolegami, pomyślałabym tylko o tym - czy przyjaciele Jasia, na których Jasiowi zależy, pozostaną jego przyjaciółmi, czy możecie te przyjaźnie utrzymać mimo nie chodzenia do szkoły. W przypadku naszego sąsiada okazało się to niemożliwe, bo jego szkoła była daleko i koledzy nie mieszkali w okolicy, ale być może w Waszym przypadku to w ogóle nie jest problem...

    Trzymajcie się też twardo w PPP - może być "wesoło";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staś ma wiele zbudowanych relacji poza szkołą, na które brakuje czasu. W szkole ma tylko jednego kolęgę , którego przecież możemy zapraszać do nas. Staś chodzi na piłkę , stałe zajęcia w bibliotece, jest Skautem, we wspólnocie ma przyjaciół , więc jestem spokojna.
      A poza tym Staś ma też możliwość wypowiedzenia się w sprawie ED pytamy go czy nie będzie mu brakowało kolegów. Staś chce się uczyć w domu.

      Usuń
    2. I to jest bardzo ważne, jeśli nie najważniejsze. Moja córka (zaczynamy zerówkę ED od września) chodzi obecnie do przedszkola i mimo iż ma tam koleżanki z którymi chętnie się bawi to nie jest to dla nie dostateczny powód, żeby chcieć chodzić do zerówki. To co mi wydaje się najtrudniejsze (a dopiero tak naprawdę się przymierzam do regularnego ED) to ogrom pracy dla mnie i problemy z moją systematycznością.

      Usuń
    3. Bo to trochę tak jest ze edukując w domu edukuje się cały dom.

      Usuń
    4. Edukacja domowa to stan umysłu, stan ducha, sposób na życie, a nie tylko to, co dziecko ma zakuć i zdać ;-)

      Usuń
    5. Zatem ja się muszę powoli wprowadzić w wyższy stan umysłu. Na razie jeszcze nic nie muszę, choć bardzo chcę. Paradoksalnie przedszkole córki bardzo mi to utrudnia, bo jej zmęczenie po przedszkolu albo różne sprawy, które muszę załatwić i jeszcze zsynchronizować z odwożeniem i przywożeniem córki powodują, że czasem zwyczajnie nie uda się nic fajnego zrobić razem w domu. Mam nadzieję rozpędu nabrać w zerówce (która być może będziemy robić przez 2 lata) gdzie pewne niedociągnięcia mogą jeszcze ujść na sucho.

      Usuń
  11. Chętnie też o tym poczytam, ciekawa jestem plusów i minusów, choć mój szkrab jest jeszcze za mały na szkołę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale warto zapoznac sie z tematem a jak przyjdzie czas podjąć decyzję.

      Usuń
  12. Osobiście uważam, że ED to super sprawa. Gdybyśmy mieszkali w Polsce myślę, że podjełabym się jej. Póki co dziewczynki chodzą tutaj do angielskiej szkoły (w tym momencie stawiam na nauke jezyka w warunkach naturalnych). Notorycznie cierpimy na brak czasu bo do odrobienia mnóstwo zadań z codziennej szkoły jak i z Sobotniej Polskiej Szkoły. Poza tym po szkole dzieci przychodzą tak zmęczone, ze już nie mają ochoty na nic. A gdzie tutaj radość z odkrywania świata????? A codzienne poranne wstawanie i zbieranie sie do szkoły horrrrror!!!!! Póki co marzę o lepszych I spokojniejszych czasach.
    Trzymam za Was kciuki oby się udało.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie tem horrrorr mnie wykańcza.
      Spokoju dla Was!

      Usuń
    2. Mnie również. Konieczność porannego wstawania, ogarnięcia dwójki dzieci (siłą rzeczy muszę ze sobą ciągać a więc i budzić rano dwuletnią córkę) sprawia, że żałuję że zapisałam starszą do przedszkola. Zrobiłam to przede wszystkim dlatego, żeby sama się przekonała (a ja przy okazji) czy lepiej jest w szkole w grupie, czy lepiej w domu.

      Usuń
    3. Do tego potrzebna by była możliwość wglądu w życie alternatywne ;-P
      Na każdym etapie edukacji/życia musiałaby się przekonywać, czy lepiej jest tu, czy tam. ;-)

      Usuń
  13. Asiu, czytam Twój blog od bardzo dawna, zaczęłam jeszcze gdy nie pisałam swojego i jestem przekonana, że będzie Wam wspaniale w ED! My oficjalnie edukujemy drugi rok (teraz pierwsza klasa i zerówka) i czekają nas pierwsze egzaminy. Muszę przyznać, że jest to ciężka praca. W naszym przypadku bardzo ciężka, ale każdego dnia dziękuję Bogu, że dał mi tę możliwość.
    Plusem jest wolność. Indywidualizacja!!!! Czas na zainteresowania i pasje. Dzieci i ja jesteśmy wyspani i wypoczęci. Mamy poranki, kiedy nie musimy gonić, biegać, ponaglać, krzyczeć "szybko, szybko". Jemy wspólnie śniadanie. Chłopcy widzą prawdziwe życie w naturalnych sytuacjach - wszędzie zabieram dzieci ze sobą, bo nie mam co z nimi zrobić. Nie potrzebują specjalnej lekcji w szkole i ćwiczeń w podręczniku, żeby wiedzieć co się robi na poczcie, kto to jest szewc i co robi stolarz. Pomagają w pracach domowych, gotowaniu bo nie muszą spędzać popołudni na odrabianiu zadań domowych. Poza tym ED zmieniła mój sposób myślenia. Nauczyłam się od nowa dziwić i zadawać pytania. Tyle rzeczy zaczęło mnie interesować :-) Możemy wyjść na spacer, do parku, do lasu dowolnego dnia w tygodniu jeśli pogoda dopisuje. Nasze życie jest spokojniejsze i mamy wiele czasu na nawiązywanie relacji. Długo by pisać o plusach :-)
    Minusy? Największym jest zmęczenie. Moje. Ogrom pracy. W ciągu dnia trudno znaleźć chwilę dla siebie. Zmagam się z organizacją, ale Tobie na pewno będzie łatwiej bo nie masz kilkunastomiesięcznej "rozpraszaczki" :-)
    Jeśli mi się uda to w weekend napiszę post o naszej ED - z punktu widzenia mamy trójki dzieci (w tym jednego o specjalnych potrzebach edukacyjnych)
    pozdrawiam ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda dobrze gada ;-)
      U nas trochę trudniej z tym wyspaniem i robieniem czegoś wtedy, gdy akurat taka ochota, bo... córka chodzi normalnie na angielski do szkoły (a tak, dogadaliśmy się) i na różne zajęcia sportowe, i to nam organizacyjnie trochę mąci. Ale szkolna anglistka rewelacyjna, a córka uwielbia judo, więc muszę to jakoś godzić.

      Magdo, nie masz pojęcia jak ja czekam na taki Twój wpis. Kibicuję Wam, a Ty niewiele piszesz na blogu. Rozumiałam, że starszy syn ma specjalnie potrzeby, i że malutka córeczka też, i dlatego nie naciskałam. Ale napisz, napisz, chętnie poczytam :-)

      Usuń
    2. Madziu bardzo Ci dziękuję za Twoją wypowiedź. Moje serce też mi podpowiada że taka forma nauki będzie dla nas dobra. Staś ma specyficzne trudności. Potrzebuje więcej czasu na wykonywanie pewnych zadań....
      Ja planuje studia i odkładam je już drugi rok bo widzę ile czasu zajmuje mi nauka i odrabianie lekcji ze Stasiem... może teraz w ramach zajęć tylko dla mamy mi się to uda ;-)

      Usuń
    3. Asiu, jeśli liczysz, że w ED będziesz miała więcej czasu niż teraz, to chyba się rozczarujesz. Ewentualnie (dopuszczam taką możliwość) jesteś tak bardzo zorganizowana i masz tylu chętnych do pomocy, że Ci się uda ;-)
      Trzymam kciuki ;-)

      Usuń
    4. W ED musisz zadbać też o wf (więc wozisz dziecko na zajęcia sportowe),
      o socjalizację (więc wozisz dziecko.. lub zapraszasz cudze dzieci do domu).
      Częściej chodzicie na zajęcia muzealne (jak uda się skrzyknąć grupę) lub inne...
      I wozisz wszędzie to dziecko, bo 10-latek chyba sam jeszcze nie pojedzie....

      Usuń
    5. Mam nadzieję że uda się to zorganizować.

      Usuń
  14. Przepraszam, że jeszcze się wtrącę. Zastanawiam się jak to wygląda finansowo. Książki i inne pomoce naukowo sporo się cenią. A może to tak samo jak kupowanie materiałów do szkoły?
    I organizacja: zaplanowanie zajęć tematycznych (według czego?), przygotowanie materiałów, wygospodarowanie miejsca w mieszkaniu/domu, umiejętność pracy z dziećmi w różnym wieku, czas dla siebie. Jak i kiedy to robić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy i jakie podręczniki kupisz zależy od Ciebie i ustaleń z konkretną szkołą.
      My przez 3 lata (klasy 1-3 SP) nie kupiliśmy żadnej książki szkolnej (ani podręczników, ani zeszytów ćwiczeń).
      W 4. klasie pewnie kupimy.

      W klasach 0-3 nauka w domu wygląda zupełnie inaczej, niż w szkole. Dziecko nie musi uzupełniać papierków, podsuwanych mu przez dorosłego. A jak wygląda? To zależy od nauczającego. Od jego pomysłów, czasu, czasem finansów (np. wyjścia do muzeów, zorganizowane zajęcia płatne ). I dlatego mówimy o zmęczeniu matek - ja i magda(c).
      A czas dla siebie? Hm .. a co to takiego? ;-P

      Nie będę się wypowiadać, jak to wygląda w starszych klasach. Bo nie jestem specjalistką.

      A kasa? No cóż... są szkoły, które dzielą się subwencją oświatową z rodzinami ED (niepubliczne), ale mało ich.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o pomoce dydaktyczne to wiele tych papierowych można za darmo ściągnąć z sieci i sobie wydrukować. Wydaje mi się, że podręczniki tak naprawde nie sa potrzebne, przynajmniej na początku edukacji. Potem można kupować np. używane. A poza tym tak sobie myślę, że w ED nie ma takich wydatków jak dodatkowe kapcie do szkoły, dodatkowe buty na WF, dodatkowy strój sportowy, ciuchy do szkoły itp.

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedzi :-)
      Ja właśnie obawiam się braku pomysłu na zrealizowanie tematu, pomysłu który przypadłby do gustu mojemu synowi. A także tego, że nie umiałabym odpowiednio mobilizować go do pracy.

      Usuń
    4. W sieci jest tego mnóstwo, ale głównie po angielsku.
      Część z tego można wydrukować (koszt papieru i tonera),
      ewentualnie zalaminować (ja rzadko to robię, to dodatkowy koszt),
      część trzeba dostosować do własnego dziecko (czasem przepisać na kompie i znowu wydrukować).
      Trzeba też płacić za dodatkowe zajęcia. My też sporo wydajemy na książki.
      Ale faktycznie odpadają dodatkowe buty, mundurek szkolny, zbiory zadań, z których się nie korzysta, składki na kwiatki, koszty wycieczek itp.

      Usuń
    5. Staś w drugiej klasie miał zajęcia w kinie. 80 zł karnet . Co miesiąc film po nim zajęcia. Raz poszłam i zobaczyłam jak to wygląda i więcej Stasiu nie poszedł .... koszty....

      Usuń
  15. Przypomniało mi się, że coś takiego było, więc odnalazłam:
    http://www.edukacjadomowa.piasta.pl/pytania.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziś znalazłam: http://www.raisingarrows.net/2014/03/7-things-a-new-homeschool-mom-needs-to-know/#_a5y_p=1449076

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz ;-)