Matki wzloty i upadki.

wtorek, 4 lutego 2014

Dziecko dla odważnych Leszek K. Talko






Dziecko dla odważnych . Szkoła przetrwania

JESTEM ODWAŻNA!!!!!  Mam dzieci !!!!! 
 Według Leszka Talko  ,żeby mieć dzieci trzeba być odważnym.
A mężczyzna lubi być odważny !!!!  I dobrze jak jest ;-)
Kobieta chyba nie patrzy na pojawienie się dzieci przez pryzmat odwagi, bo gdy ma odważnego ojca obok siebie ,to ze wszystkim da radę.

,, Posiadanie dzieci zmienia człowieka. Nie , wcale nie chodzi o to, że inni spacerują w czystych ubraniach , a ja mam koszulkę usmarowaną czekoladą Kudłatej, a u góry zamoczoną soczkiem Pitulka. Jestem w końcu ojcem , więc nie ma co się na mnie gapić i pokazywać palcami”

     W książce zobaczysz jak  wygląda oczekiwanie i wychowywanie dzieci z punktu widzenia ojca.
To ciekawe doświadczenie- zwłaszcza gdy czyta tę książkę rodzic płci przeciwnej.
Popatrzyłam na pewne wydarzenia rodzinne z perspektywy taty, który angażuje się pomaga, przeżywa , odnosi sukcesy ale też doświadcza porażki  i szczerz mówiąc często byłam pewna podziwu.
Książka podzielona jest na 4 części  :
-Dla poczatkujących -czyli rodzice z jednym dzieckiem (pojawia się Pitu)
-Dla średnio zaawansowanych -czyli rodzice z dwojgiem dzieci (pojawia się Kudłata)
-Dla profesjonalistów- gdy dzieci jest nadal dwoje ale wiedzą już czego chcą i nie koniecznie tego czego  chcą rodzice
-I dla zawodowców- czyli gdy dzieci nadal jest dwoje ale można się z nimi dogadać
I tak, niezależnie w jakim jesteś wieku , na jakim etapie rodzicielstwa, każdą część warto przeczytać.
Z uśmiechem na twarzy;-)
  Możesz sobie  przypomnieć  to ,co przeżywałeś  jakiś  czas temu ale możesz również upewnić się, że dzieci to wielkie szczęście ale  też  ogromny wysiłek  nie tylko fizyczny ale i psychiczny dla rodziców.

,,  Jedyne co zapamiętałem z lekcji chemii w szkole , to opowieść o gazie. Mianowicie gaz wypuszczony z pojemnika zajmuje całą dostępną przestrzeń. Otóż nasze dzieci zachowują się identycznie . zajęły całą dostępną przestrzeń.”

W wielu rozdziałach utożsamiałam się bardzo z tym co przeżywali  Leszek i Monika. Chociażby wczesne wstawanie- nam się udało, zazwyczaj wstawaliśmy  o 6 a nie tak jak Talkowie o 4 rano ;-)
Jest taki rozdział, w którym dowiadujemy się o 10 powodach , dla których warto mieć dzieci.
Co zawdzięczamy naszym dzieciom , padło pytanie:

……. ,, Wschody słońca.
-Wschody słońca?-zdziwiłem się.
-Nigdy w życiu nie zobaczyłabym wschodu słońca, gdyby nie Pitu…”

Autorowi z małżonką udało się wyjechać na urlop bez dziecka. Pitu został u dziadków- o jak dobrze mieć dziadków którzy są w stanie wytłumaczyć dziecku, że tata pojechał po soczek samolotem….
My do tej pory czekamy na taki urlop bez dzieci , co ja mówię urlop wekeend chociaż ;-)

…. A czy to ,nie wydaje się wam być znajome: ,, … dzieci mają swoistą intuicję : ilekroć obleją się czymś albo usmarują , natychmiast padają w ramiona rodzicom , chcąc się z nimi dzielić swoim szczęściem.”

Aaaa to: kiedy to rodzice obudzeni przysypiają , bo w pokoju u dzieci zaległa cisza.. budzą się bo zbyt cicho i co …. po wejściu do pokoju widzą Kudłatą, wymazaną kremem do pupy i Pitu też oberwał kremem…Znacie to???? Do dziś pamiętam jak trudno było zmyć sudokrem ze ściany i łóżeczka.
     Ten fragment rozczulił mnie do łez . Pamiętam Mania miała tak samo:

,, Kiedy mamy chwilę spokoju , Kudłata usiłuję wymusić na kubeczku z piciem , żeby sam do niej przyleciał. To niezwykłe, ale nadal sądzi , że rykiem zmusi kubeczek znajdujący się w drugim końcu pokoju do tego ,żeby zmaterializował się w jej ręku, a nie chce się jej zrobić trzech kroków”

Czytając ten anty-poradnik czułam się jakbym oglądała super noc kabaretową , choć były momenty kiedy byłam już zmęczona tym rozrabianiem dzieci i traktowaniem rodziców jak dostawców czipsów, soków i kinderniespodzianek, czy  biszkoptów . Chyba byłabym już bardziej stanowcza i wymagająca.
Ale dowiadujesz się, że konsekwencja rodziców  spada w miarę upływu czasu, a determinacja dziecka nie spada nigdy . I coś w tym jest !

,,Potrzebujemy codziennie dwunastu godzin na dzieci , dziesięciu godzin na pracę , dwóch godzin na siebie, trzech godzin żeby sobie poczytać i nie zwariować , siedmiu godzin na sen… To ile już mamy?
Za mało!’

Dlatego idę wykorzystać swoje godziny na spanie ;-), bo te na czytanie już wykorzystałam.

7 komentarzy:

  1. Kolejne zachęcająca recenzja :)
    Książka wygląda na ciekawą i co ważniejsze wesołą, bo przecież potrzebujemy wiedzieć, ze nie tylko my, że inni też tak mają - że tak po prostu jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle już słyszałam o tej książce, że może w końcu ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyta sie fajnie, bo sie utożsamiasz z autorem ;-) - przynajmiej ja tak mam

      Usuń
  3. Oj może w końcu coś przeczytam.. bo ostatnio tylko kolekcjonuję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytam poźnym wieczorem a czasem nocą
      Ale te akurat to czyta się szybko.... bo śmieszna jest i o normalnym życiu

      Usuń
  4. A mi tak średnio podeszła... Tzn. zniechęciłam się początkiem i nie dotarłam do końca. Trochę nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz ;-)