Matki wzloty i upadki.

środa, 22 stycznia 2014

Pitu i Kudłata w opałach


Pitu i Kudłata w opałach. Leszek K.Talko



     To książka , o rodzeństwie, o ich pojmowaniu świata, o przygodach i zupełnie normalnym życiu.
Czytanie książki dzieciom, było dla mnie dość wygodne , bo jedno opowiadanie jest o przygodach Pitu, a drugie o Kudłatej- szybko moje dzieci zaskoczyły, że możemy czytać jedną, bo każdy dla siebie coś znajdzie.  (a u nas czytanie do snu polaga na tym, że  czytamy jeden rozdział Stasia z Jego książki i jeden z Manii)
     Staś utożsamił się z Pitu, który opowiada o swoim pierwszym wyjeździe na obóz. Nas czeka  taki latem. Pitu pojechał na obóz , przepełniony atrakcjami (przynajmniej  tak było w ulotce, którą tato przyniósł do domu). Obóz polegał na tym, że chłopcy grali w piłkę, grali w piłkę, i grali w piłkę. Opiekun wciąż spał i pił dużo lekarstwa, po którym był jeszcze bardzie chory. W przerwie między graniem i oglądaniem telewizji  Pitu  chłopaki mieli  spotkanie z Wielka Stopą.
      Kudłata chodziła na zajęcia teatralne , no i był problem jaką sztukę wystawić aby wszystkie dziewczynki  mogły zagrać  pierwszoplanowe role…. Był pomysł o 11 Alibabach ale w końcu padło na przedstawienie o narodzinach ziemi.
     Pitu z klasą pojechał na wycieczkę do Zakopanego , odwiedzili po drodze wszystkie McDonaldy, wydali kasę i nie wszystkim niestety starczyło kasy na pamiątki a takie piękne były.. rażące prądem!
     W książce autor porusza tematy na topie , bo Kudłata chce w prezencie te okropne lalki –  ale o nich nie będę pisać i już! Na szczęście i tak wylądowały na strychu.
Mój ulubiony rozdział to o tym jak tata zaczął chodzić w ciemnych okularach a Kudłata przejechała nowymi rolkami po stopach mamy – taki uroczo codzienny rozdział.
     Pitu uczył się historii grając w grę komputerową , gdzie Juliusz Cezar miał fajnych kolegów- Mao i Stalina.
I jeszcze przyjechała ciocia Zosia z Typem spod ciemnej gwiazdy. I Pitu trafił do szpitala w bolącym wyrostkiem a Kudłata w szpitalu udawała że ją boli brzuch , bo bardzo chciała zostać w szpitalu…
 I jeszcze tata zabrał dzieci do Warszawy na obchody święta narodowego a w zamian zobaczyli jak kibice ,, wymieniają się prezentami ”i wypowiadają to słowo , którego Kudłata ma nie zapamiętywać a oznacza ono ,, aby szybko odejść” i o ukulturalnianiu i łapaniu Wróżki Zębuszki …

Jest to książka pełna zabawnych przygód.
 Zaśmiewaliśmy się w głos!!!!!  I mama i Staś i Mania.

2 komentarze:

  1. Świetna recenzja. Czytałam kiedyś felietony pana Talko i uwielbiałam ten rodzaj humoru i w sumie codzienności, którą ma każda z nas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka dni temu oglądałam tę książkę w księgarni i zastanawiałam się jaka jest, a po tej recenzji okazało się, że warto jest ją kupić:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz ;-)