Matki wzloty i upadki.

wtorek, 21 stycznia 2014

Jak dobrze uczyć swoje dzieci


Jak dobrze uczyć swoje dzieci . Wychowanie do prawdziwego sukcesu.  Madeline Levine



        Ta książka wpadła mi w ręce w odpowiedniej chwili. Perypetie szkolne naszego syna, związane z tym, że w szkole realizuje się program, a nie uczy dzieci i nie patrzy się na ich możliwości, talenty i na ogół widzi się te słabsze strony, sprawiły że zaczęliśmy zastanawiać się nad systemem edukacji w jakim poprzez nasze dzieci uczestniczymy.
    No i proszę mamy w rękach poradnik , który nie tylko oparty jest na prawidłach psychologiczno-pedagogicznych ale przede wszystkim jest poradnikiem napisanym przez mamę trojga dzieci. Madeline Levine dzieli się swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami wziętymi z życia rodzinnego i ogromnego doświadczenia w pracy z dziećmi i rodzicami.
Czytałam tę książkę z ołówkiem w zębach i podkreślałam  to, co wydawało mi się niesamowicie cenne i ważne .Szczerze, to kilka kartek książki otrzymało na marginesie ogromny wykrzyknik, żeby nie podkreślać każdego wersetu.
        Rodzice obecnie koncentrują się na tym aby zapewnić dzieciom jak najwięcej zajęć pozalekcyjnych aby wzrastały kompetencje dzieci  i ich wiedza . Dzieci mają napięte dni, a  co za tym idzie dużo stresu i mało czasu na zabawę. Zaangażowanie rodziców czasem, niestety nie idzie w dobrą stronę . Dzieci są przemęczone i rodzice też. ,,Większość z nas wie, że nieustanne trąbienie o nauce, stopniach, szkołach i wynikach testów obciąża nie tyle nasze dzieci i nas samych , ile nasze relacje z dziećmi.”  Rodzicom wydaje się że dzieci potrzebują zajęć ponadprogramowych , żeby nie pozostać w tyle za rówieśnikami i mieć szanse na studia na dobrej uczelni.
Madeline jako psycholog słyszała często tego typ pytania: ,, wszystkie dzieci w grupie przedszkolnej potrafią czytać , mój syn nie, co mam robić?  Okazuje się pytania  te wynikają z obawy , że jeśli my jako rodzice nie postąpimy właściwie  nasze dzieci drogo zapłacą za nasze błędy. Sami się nakręcamy i poprzeczkę podnosimy co raz wyżej nie tylko sobie ale też naszym dzieciom.
       Jak to z tą szkołą jest? My rodzice myślimy że,, system edukacji ma za zadanie zoptymalizować potencjał wszystkich uczniów. Ale w rzeczywistości zawsze kształci taki typ pracowników, jakiego potrzebuje gospodarka.”- Straszne!
W książce znajdziemy stworzony przez Madelina Levine  elementarz rozwoju dziecka. I od razu zachęca mnie jego pierwsza cześć –,, szkolne lata to nie tylko nauka’’.
No właśnie. My wracamy do domu ok. 15.30 – jemy obiad, trochę relaksu i siadamy do lekcji. I tak odrabiamy , odrabiamy do wieczora. A kiedy pobiegać po parku , zbudować statek z listewki, poczytać. A przecież matematyki najlepiej można nauczyć się przy budowie statku.
     Dzieci właściwie otrzymujemy na pewien czas , potem idą już własną drogą. Czasem zdarza się tak, że chcemy przekazać im swoje marzenia, cele, zainteresowania.  Kiedy przedwcześnie określamy przyszłość dziecka przedstawiamy mu jedynie nasze nadzieje i projekcje. Autorka radzi abyśmy przeszli od,, nadrodzicielstwa” i powrócili do podstaw rodzicielstwa ,które pozwoli by dzieci dorastały ku zdrowemu i autentycznemu ,,ja”.
Część trzecia – Czynniki odporności - to rzeczywiście  poradnik ,bo można w nim otrzymać rady co robić a czego nie robić,  w przestrzeni siedmiu najważniejszych umiejętności. Możemy dowiedzieć  się jak nauczyć dziecko samodzielnie szukać rozwiązań, a także jak nauczyć dziecko podejmować działania. Bardzo pomocna jest część czwarta , bardzo praktyczna z konkretnymi działaniami- tzw. ćwiczenia z kartką i ołówkiem.
Pozwolę sobie zakończyć jednym z zadań z Rodzinnego planu działania:
,,Dwa razy w miesiącu wychodzę z przyjaciółmi . To ważne , żeby dzieci widziały , jak istotne w życiu są dobre relacje z innymi i jak dbam o utrzymywanie kontaktów ze znajomymi , pomimo nawału zajęć.”- o !niech to będzie moje postanowienie noworoczne.
O i jeszcze jedno –  prawdziwym sukcesem mojego wychowania niech będzie to, że moje dzieci będą DOBRYMI LUDŹMI!
O, o  i może jeszcze to ,, więcej tulenia- mniej warczenia”!

Nie sposób przestać pisać o tej książce- przeczytajcie ją koniecznie!
 Z wykrzyknikami na marginesach ;-)

Jest jeden rozdział o amerykańskich  nastolatkach o wczesnym współżyciu seksualnym, o środkach antykoncepcyjnych- nie zgadza się w nim z wieloma poruszanymi tematami  i ich nie popieram.
Natomiast rozdziały związane z wiekiem wczesnoszkolnym i pracą rodzinną jak najbardziej są dla mnie spoko.


Recenzję przeczytacie również TU




3 komentarze:

  1. Interesująca recenzja, na pewno sięgnę po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chyba jestem nietypową mamą,bo nie zmuszam Kuby ani Pati do tego czego nie chcą. Jedyne na co jest zapisany dodatkowo to angielski. Też mamy dużo lekcji zadawanych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też przeraża system edukacji, i to wpajanie dzieciom współzawodnictwa już od najmłodszych lat. Nauka jako narzędzie sukcesu, a nie wewnętrznego samodoskonalenia....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz ;-)