Matki wzloty i upadki.

czwartek, 14 listopada 2013

dynie jedynie.....

Na początku sezonu owocowo-warzywnego zrobiłam listę.
Listę przetworów, które na zimę znajdą się w spiżarni.
Udało się zrobić już prawie wszystko. Zostały jeszcze dynie... mam nadzieję że zdążę ;-)



Słoiczki stoją dzielnie na półkach i wypinają pierś do przodu za każdym razem gdy odsłaniamy zasłonkę za którą stoją. Kilka słoików poszło w świat i wiemy, że zawartość smakowała.
Sok z czarnego bzu miał możliwość się sprawdzić w kaszlowo- przeziębieniowych sytuacjach ostatnio....

A ja się zabieram za przegląd foremak do ciasteczek. Puszki nowe już kupione- czekają (kolekcja się zwiększa) a ucho moje wyczulone zaczyna być na wypowiadane marzenia męża i dzieci....
Biurko dzieci, szaleńczą miłością obarzone- piszą , czytaja, malują, porzadkują na potegę....
Szafa się uśmiecha przyjaźnie z dużą dozą uporządkowania.....
Przypadki szkolne ostatnio rozwijają się i czesto otwieraja nam oczy... a edukacja domowa coraz cześciej mruga do nas okiem... przyjaźnie...
W kalendarzu podróże służbowe wpisują się i nawet nawet rozmowy z Panią od książek poczynione zostały...
Kilka swertów sprutych czeka.
Tylko czasu mało na rozmowy spokojne i planów snucie.

5 komentarzy:

  1. Wiele się dzieje :)
    (ja tak lubię, wtedy człowiek wie co i jak i wszystko jakoś się układa samo)

    OdpowiedzUsuń
  2. Asiu, jeszcze mamy w ustach smak Waszego soku z wisni...pycha!
    A zaintrygowaly mnie sok z czarnego bzu, jak go robisz? ja z kawiatow robie, ale to chyba nie to samo?
    I miod z mleczy :) Co to za cudo?
    a ta edukacja domowa mnie tez meczy...ale to sily trzeba chyba miec ogromne...
    Pozdrawiam z Paryza, gdzie takze pada i nic nie widac...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana bardzo się cieszę że sok smakował. Jeśli chodzi o sok z czarnego bzu- robię go z dojrzałych owoców, muszą być takie czarne mocno. Ja robię w sokowniku, takim na parę. Sok się sączy do garnka z cukrem. Zalewam słoiczki i pasteryzuję.
      A jeśli chodzi o miód z mleczy to frajdą samą jest zbieranie żółtych kwiatuszków...... a miód super zdrowy....
      A o edukacji domowej myślę poważnie i na moje pytania dostaje konkretne odpowiedzi - wiesz o co mi chodzi, prawda ;-)
      Paryż - marzymy o nim, zwłaszcza Staś . Oznajmił ostatnio że za swoje pieniądze kupi bilety na samolot :--))))))

      Usuń

Dziękuję za wizytę i komentarz ;-)