Matki wzloty i upadki.

wtorek, 21 lutego 2012

Środa popielcowa

 -I widzisz ,środo, już nie jestem tłusty- powiedział czwartek - Widzę.
   Jesteś normalnym czwartkiem.
 -Za to ty w tym tygodniu jesteś inna.
 -Tak. Dzisiaj jestem bardzo refleksyjnym dniem, jestem środa popielcową
 -A co to znaczy,, refleksyjny"?- zapytał czwartek.
 - To znaczy ,że jestem dniem pełnym zadumy nad życiem, nad światem, nad czasem, nad sobą. Lubię  siebie   taką zamyśloną. I cieszę się, że to właśnie mnie przypadła ta zaduma.
- Nikt dzisiaj nie je pączków- wtrącił czwartek
- Nie tylko pączków. Dzisiaj obowiązuje post ścisły.Ludzie jedzą tylko trzy razy niewielki posiłek, a już o żadnych wędlinach, mięsie czy pączkach nawet mowy nie ma.
-Ale czemu tak się umartwiają? To chyba trudne, nie?
- Każde wyrzeczenie jest trudne , ale póżniej bardzo cieszy. Wiesz czwartku, to trochę tak jak ze sprzątaniem. Żeby posprzątać, trzeba się zmęczyć i napracować. Czasem nawet przez kilka dni. Ale jaka później jest radość.Jak miło odpocząć w wysprzątanym mieszkaniu. Wtedy nikt nie myśli o zmeczeniu, tylko o tym ,że warto było...
             Środa przerwała , bo zauważyła, że czwartek zaczął wiercić się w miejscu, a to znaczyło,że nie rozumiał wszystkiego.
- Myśli i ciało też trzeba ,, posprzątać"- powiedziała środa.- Wiesz jak później miło zamieszkać w takim wysprzatanym sobie....
- Wtedy też się myśli ,że warto było - dodał czwartek.
- Tak , bo tak się myśli po każdym wysiłku, po spełnionym obowiązku, po każdej dobrze wykonanej pracy.
- I  mówisz,że lubisz siebie taką... postną.
- I postną, i popielcową. Post to sprzątanie ciała, a popiół to zamiatanie myśli- powiedziała wesoło środa popielcowa.
- A wolno dzisiaj żartować?- zapytał czwartek.
- To ,że jestem poważnym dniem, wcale nie znaczy , że mam być szara i ponura, rozumiesz ?
- Zaczęłaś mówić o popiele...
- Popiół pochodzi ze spalonych palm, a palmy zrobione były z liści , kwiatów i ziół.
I widzisz: zanim powstał popiół, istniało życie. Zielone, pachnące, soczyste życie. Ono musiało się narodzić, dojrzeć, rozkwitnąć,. Cieszyło ludzi , ptaki, zwierzęta, ziemię. Przyjaźniło się ze słońcem, i wiatrem. I pewnego dnia czas powiedział,że nadeszła pora przemiany. Dla każdego nadchodzi taka pora przemiany. Z zielonych , pachnących, soczystych liści, kwiatów i ziół powstał szary, sypki popiół.


 I mówi; zobacz, kim byłem , a kim jestem.
 I mówi : zobacz, kim jesteś, a kim będziesz.


- To bardzo smutna baśń, środo popielcowa
-To bardzo prawdziwa baśń. I kończy się szczęśliwie...
- Szczęśliwie?- przerwał czwartek.
-Tak , bo popiół jest jak noc, po której przychodzi nowy dzień.
- No , ale po popiele....
Po popiele wróci życie i zieleń. Popiół niczego nie kończy, on tylko przypomina: pamiętaj ,że życie przemija, bądź dobry. Bądź dobry dla siebie i innych.
-I to wszystko?
-To wszystko. Żadne stworzenie nie może więcej uczynić. Słuchaj popiołu on właśnie o tym mówi.


Baśń pochodzi z książki : CZTERY PORY BAŚNI . ZIMA.  Włodzimierza Dulemby




Dobrze przeżytego Wielkiego Postu !

Zdrowo...

                                                     ...  czyli  gruszkowo  i  kiełkowo


Smacznego!

niedziela, 19 lutego 2012

Ciasteczka cyferki i dopasowywanka

                                               U nas ciasteczka w puszce ,prawie zawsze są  ;-))
                       Dziś do kawki porannej i twórczości edukacyjnej przydały się ciasteczka- cyferki.
                               Zabawa polegała na tym, że ja piłam kawkę zajadając ciasteczka ,
                                          a Marysia dopasowywała ciasteczka do foremek.
                                               Jeśli któreś nie pasowało , zjadała natymiast.




                                                                    A jakiej cyferki brakuje?

Matrioszka na zakupy

                  Z ciepłymi muffinkami i prezentami pojechaliśmy do Babci Wiesi i Dziadka Bogusia.
                         Babcia wybiera się do sanatorium i poprosiła nas o uszycie torby zakupowej.
                                                   ...To i uszyliśmy z matrioszką oczywiście ;-)



Matrioszki, kalendarz i mija czas....

                          ,,Czas nie czeka na nas" - śpiewa Sojka jeden z naszych ulubionych Staszków ;-)
                                                          ( co najmniej jest ich dwóch). ;-))))

                                                      Czas nie czeka już połowa lutego....
                           U nas intensywnie, rodzinnie, pracowicie , zmiennie i robótkowo ręcznie
                                             (jeśli Mania się zgodzi to pochwalimy się wkrótce)

                                                    Dziękuję za wszystkie dobre słowa i troskę.
                                       Niech każde dobre słowo zostanie Wam oddane stokrotnie!

Potrzebny był mi taki czas, by uspokoić skaczące myśli, wyciszyć ... , móc spokojnie liczyć oczka prawe,
                            spokojnym głosem czytać bajkę na dobranoc, nucić kołysankę i tulić....


                      Na ten rok kupiliśmy kalendarz kartkowy. Taki do zdzierania ...... jak u Babci ;-)
                                             Leżał cierpliwie, tracił kartki ale nie miał na czym zawisnąć.

                       Dziś zrobiliśmy mu zawieszkę z naszych ( Marysi i moich ) ukochanych matrioszek.




                                         
                                                Kartki z kalendarza zbieramy do koszyczka.
                                                Można je wykorzystywać do różnych zabaw:

  • wycinanie i gniecenie
  • wyszukiwanie kartek z czerwonymi liczbami
  • wyszukiweanie kartek z takimi samymi cyframi




Korzystając z tego kalendarza utrwalamy ze Stasiem cyfry i liczby, z Marysią uczymy się ich.
Tworzymy rytuał rodzinny ,bo przy okazji odrywania  kartki mówimy sobie krótko jak minął dzień.
Czytamy ciekawostki umieszczone na drugiej stronie....
Utrwalamy dni tygodnia i nazwy miesięcy. Rozmawiamy o tym ,że czas mija  .....



                                     A teraz mija czas mufinek , które pieką się w piekarniku .....
         Zapraszam na ciepłą herbatkę i czekoladową mufinkę wszystkich ,którzy zaglądają do nas ....
           
                                                       Jeszcze raz wielkie DZIĘKUJĘ - że jesteście!!!

sobota, 11 lutego 2012

O nie tym razem milczeć nie będę!

                                              Cierpliwość to  ja ponoć mam ale do czasu ......!
To ,że ostatnio nie publikuję na blogu ,nie oznacza, że można sobie tak tu wpaść ,zabrać co mi się podoba i                                                                 wysłać na konkurs!!!!!!
             Wyraźnie zaznaczyłam ,że moje pomysły można wykorzystać do zabawy z dziećmi w domu, ale                                       kopiowanie zdjęć i wysyłanie jako swoich na konkurs -to już przesada!!!!
                                      Zdjęcie po moim telefonie zostało usuniętę  z konkursu.
Mam nadzieję , że mama Gabrysi będzie miała na tyle cywilnej odwagi, że wpadając na mój blog z ,,wizytą"
                                                      przynajmniej napisze przepraszam.

PRZYPOMINAM:
NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE MOICH POMYSŁÓW I ZDJĘĆ! 
MOŻNA JE WYKORZYSTYWAĆ DO PRACY Z DZIEĆMI W DOMOWYM ZACISZU.
KOPOWANIE ZDJĘĆ I POMYSŁÓW BEZ ZGODY AUTORA TO KRADZIEŻ !!!!!!