Matki wzloty i upadki.

sobota, 25 sierpnia 2012

Burza , złość i biegać trzeba....

Czasem przeczytam jakiś wiersz , który na chwilę się wprowadza do mojego serca i myśli a potem jak kartka w książce się odwraca i leży pod ciężarem innych kartek ....
Ale są wiersze, które są odpowiedzią na zadawane pytania albo rozwiązaniem działań toczonych w myślach ...
Czasem te wiersze pokazują prawdę , którą chcę się dzielić.
Tak było z wierszem  ,,Mama się odchudza" 

A dziś przeczytajcie , posłuchajcie:

Burza
Małgorzata Strzałkowska

Grześ jak  burza wpadł do domu,
z hukiem, niczym echo gromu!
Do pokoju tata wchodzi.
-Dobra, synu o co chodzi?
-Dziś w stołówce Jaś- padalec
wsadził mi do zupy palec!!!
I zwiał! Uszło mu na sucho...
Ale jutro dam mu w ucho!!!
 -Głupio zrobił, co tu kryć,
ale po co zaraz bić?
Lepiej ciut sie opanować.
A złość jakoś rozładować.
-Tak jak się rozbraja bombę?
Wolę Jaśka huknąć w trąbę!!!
Co innego wy, dorośli!
Wyście z tego już wyrośli,
więc mnie nie rozumiesz! Wcale!
-Ja ! Rozumiem doskonale!
Mnie tak samo czasem kusi,
żeby kogoś ... no nauczyć!
Lub upomnieć , dajmy na to...
-I co wtedy robisz tato?

-Nie wygadasz się nikomu?
Biegam dookoła domu....
-Serio? No i co ? Skutkuje?
-Owszem. Zawsze. Gwarantuję!

Grześ wyskoczył na podwórze,
wokół domu gna jak burza!
Za nim tata mknie jak cień.
Pewnie też miał ciężki dzień...

Gdy złość w sercu twym zagości,
to się staraj pozbyć złości.

Wiersz pochodzi ze zbioru wierszy ,, RADY NIE DO PARADY- CZYLI WIERSZYKI Z MORAŁEM"

Małgorzaty Strzałkowskiej


Nie możemy uczyć dzieci, że emocje trzeba tłumić, chować. Wręcz przeciwnie trzeba je uzewnętrzniać i nazywać.
... Jestem wściekły !-
Powinniśmy też dzieciom dać narzędzia, pokazać jak sobie z nimi radzić, jak je wyrażać , jak rozładowywać.

My czasem wrzeszczymy w Poduchę Krzyczuchę!- albo  szukamy jakieś wody i kamieni i rzucamy z całej siły , daleko ... aż przejdzie
Pomaga!

A Wy macie sprawdzone sposoby na rozładowanie np. złości ?

3 komentarze:

  1. Widziałam kiedyś w GOKu takiego wielkiego smoka, na którym można było siadać i okładać go pięściami i kopać i wyrywać mu ogon... :)
    I zapomniałam o tym, że to naprawdę potrzebne.
    Dzięki Twemu przypomnieniu chyba coś uszyję chłopakom :)
    Sama lubię czymś trzaskać - tak z hukiem, oklepany talerz (tylko za szybko by się kończyły), drzwi... By ten hałas wyraził poziom emocji :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ostatnio się ćwiczę w nie reagowaniu, bo uświadomiłam sobie, że jeśli jakaś sytuacja lub słowa wzbudzają moją złość a pozwolę jej wypłynąć to jest źle by nie powiedzieć że z minuty na minutę coraz gorzej.
    Trudne to opanowywanie emocji, ale skuteczne, bo od pewnego momentu ma większe poczucie panowania nad emocjami :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz ;-)