Matki wzloty i upadki.

poniedziałek, 17 października 2011

Ziemniaczane wariacje

                                             Jak dzieci chore są ,to słabo jedzą ;-(
                              Aby wyprzedzić ich stanowisko odnośnie jedzenia obiadu,
                                                zaczęłam obierać ziemniaki ..... ;-)


  a potem zaczęły się moje warjacje z ziemniakami  :



Foremki do wykrawania ciastek wykrawały dziś ziemniaki.
Następnie udusiliśmy je na parze,bo
gotując w garnku mogłyby się zniszczyć. 





Część figurek ziemniaczanych wrzuciliśmy do oleju ....




Oto gotowe dania z ziemniaków potraktowanych foremkami ;-)
  i  fikuśne frytki :-)
         Przy okazji    poruszanego dziś  ziemniaczanego tematu,chcemy Wam powiedzieć ,że
                               uczestniczyliśmy we wrześniu w prawdziwych wykopkach.
           Dzieci brudne i szczęśliwe jeździły na przyczepie z ziemniakami ,które my  starannie zbieraliśmy
                    i wrzucaliśmu do koszy, a  z koszy na przyczepę, zasypując rezydujące tam dzieci...

Ostatnio wyłapuję ,dość dużo wydarzeń ,w naszym wspólnym życiu , które tak bardzo przypominją mi                                                                                     dzieciństwo.





  Oczywiście  wykopki zakończyły się śpiewem tańcem i jedzeniem pieczonych ziemniaków z ogniska ;-)

Techniczne wykrajanie:
Ziemniaka trzeba przekroić na pół( wzdłóż) i foremkę wgnieść maksymalnie, odciąć wszystko co z zewnętrznej strony foremki ( skrawki gotujemy w garnku na purre).
Następnie powstały kształt kroimy by powstało kilka sztuk.

W taki sam sposób robimy pieczątki !

8 komentarzy:

  1. ach! zazdroszczę wykopkowych wspomnień i prawdziwej wsi, na którą możesz zabierać dzieci :) a ziemniaczki - świetne! chyba zastosuję tę metodę u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O ale fajne, pewnie migiem zniknęły w buźkach, co?

    OdpowiedzUsuń
  3. wykopki!!!! moje dzieciństwo u dziadków! Jak dobrze, że miałam dziadków na wsi!! i ognicho po obowiązkowe z wyzbieranych łętów! po pracy jeszcze na polu, chleb ze smalcem i ogórki kiszone, a do picia kawa zbożowa nalewana z kanki! i pamietam jeszcze jak jeździło sie wozem! bo potem to już traktor i takie tam blee...

    OdpowiedzUsuń
  4. Suuuuper pomysł!!!Skorzystam:)Dzięki!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj kurcze :))) O takich wycinankowych frytkach to nie pomyślałam :))) Super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście, frytki rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz ;-)