Matki wzloty i upadki.

środa, 27 kwietnia 2011

Moje Baranki z dzwonkami na... nóżkach ;-)

Wielkanocny zajączek,kurczaczek i baranek....
Śpiewamy sobie tak, od kilku dni:

Jak dobrze być barankiem i wstawać wczesnym rankiem
Jak dobrze być barankiem i spiewać sobie tak:
be, be, be, kopytka niosą mnie 
be,be ,be kopytka niosą mnie....

No to o baranku rozmawiamy ,gdzie się pasie, po co mu dzwoneczek na szyi. Staś liczył barany...
Zrobiłam dzieciom dzwoneczkowe opaski na nogi.
Zrobiłam je z filcu i dzwoneczków kupionych dawno temu w sklepie w bambino.
Radochy było po pachy. No i monitoring mamy, bo słychać gdzie są dzieciaki,nawet słyszymy z jaką prędkością się poruszają.

Myślę sobie, że to dobra pomoc dla rodziców, taka opaska(można ją nosić na nadgarstku) jak wybieramy się na bieganie po parku czy  po łace-zawsze słychać dzieciaczki i można je szybko zlokalizować.




I wersja dla dziewczynek ;-)

 

Staś naśladował chód różnych zwierząt,różne nasileniei prędkość.My odgadywałyśmy.
Marynia biegała uchachana robiąc dużo dzwoniącego,przyjemnego hałasu.

2 komentarze:

  1. Dużo ciekawych pomysłów u Ciebie;) fajny patent z tymi bransoletkami. problem pojawia się wtedy kiedy nasze pociechy są jak żywe sreberko - wtedy można nabawić się bólu głowy;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Panno Malwino, dziękuję za odwiedziny.
    Rzeczywiście czasem od dzwonków można ... dzyń dzyń... ;-)
    Ale na podzwonkowy ból głowy najlepszy spacer po łące...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i komentarz ;-)